Pierwotnie miałem być w Poznaniu już w piątek, ale okazało się, że nocleg mamy zagwarantowany tylko w sobotę. Noc z 21 na 22 sierpnia była oczywiście średnio przespana, ale i tak mogło być gorzej. Dojechałem pociągiem do Katowic, a tam dołączyłem do Kitty, która była już w pociągu do Poznania. Prawie 6-godzinna podróż nie była ciekawym przeżyciem, dlatego liczę, że coraz więcej imprez będzie w nowej hali w Łodzi, dokąd mam bliżej W Poznaniu na peronie spotkaliśmy BGN z jego ekipą, ale zmiana planów spowodowała, że musieliśmy się rozdzielić. Pojechaliśmy do znajomej, która dawała nam nocleg zostawić rzeczy, a w międzyczasie jeszcze poczekaliśmy na Wojtreeka (admin anjunabeats-music.pl ). Chwila odpoczynku i ruszyliśmy na Maltę. W międzyczasie musieliśmy jeszcze wstąpić do Galerii Malta, co było głównym powodem mojego spóźnienia na meeting, ale o tym napisze później. Koło 17:00 dotarliśmy na teren imprezy.
WEJŚCIE: Weszliśmy wejściem, gdzie wchodziły osoby niepełnoletnie, ale nie było z tym żadnych problemów. Trochę zdziwiło mnie to, że nie musiałem pokazywać zawartości kieszeni, równie dobrze mogłem w nich coś przemycić… W zamian jednak trzeba było pokazać dowód osobisty. Nie było kolejek, więc po dwóch minutach wszyscy znaleźliśmy się na Polanie Harcerzej.
MEETING: Oczywiście od razu po wejściu udałem się w kierunku strefy gastronomicznej. Myślałem, że po 16:30 wszyscy się rozeszli, jednak SMSy od Usagi dały mi nadzieję, że zdążę chociaż na końcówkę Ekipę wypatrzyła Kitty.
W tym miejscu muszę podziękować Dawidowi, Justynie i reszcie za to, że poczekali na mnie abym się podpisał na fladze. Co prawda dalej twierdzę, że skoro nie zapłaciłem to nie powinienem tego robić, ale nie chciałem się upierać przy swoim Oprócz nich pogadałem jeszcze trochę z Usagi. Niestety czas pozwolił tylko na to, że mogłem się przywitać z resztą. Przepraszam za moje spóźnienie, ale splot okoliczności o których pisałem wyżej nie pozwolił mi na pojawienie się wcześniej. Głupio wyszło, bo w sumie sam zaproponowałem godzinę meetingu, a do niej się nie dostosowałem… Mam nadzieję, że przy następnej okazji (niekoniecznie występie Armina) się to nadrobi, a jest co nadrabiać
Czas do seta Isma-Ae poświęciłem na odpoczynek na trawie. O 18:00 spotkaliśmy jeszcze inne znajome osoby i ruszyliśmy pod scenę.
SETY:
Matthew Dekay - zjawiłem się dopiero pod koniec jego seta. Dźwięki, które docierały do strefy z początku były fajne, ale potem zaczęły nużyć. Ogólnie jego set nie był w moim guście, choć akurat remix Born Slippy, który zagrał gdy pojawiłem się przy scenie był w porządku. Potem jednak znowu były słabsze tracki i czekałem na Jerome’a, który pojawił się dopiero po 18:30. Na plus na pewno wypadł kontakt Dekaya z publiką.
Swoją drogą do 20:00 można było spokojnie dostać się w pobliże sceny. Publika do tej pory niezbyt entuzjastycznie reagowała, ale zapewne większość już czekała na Armina.
Jerome Isma-Ae - już myślałem, że w ogóle się nie zjawi, ale na szczęście się myliłem. Początek seta dobry - zagrał fajny, nie mulący house. Elegancko wypadło intro ze Smile When You Kill Me oraz remix Suru. Najlepsza była środkowa część, gdzie pojawiło się dużo produkcji Jerome’a. Hold That Sucker Down mnie zmiażdżył \o/ Także kawałek gdzie pojawiła się wstawka z Michael Jackson - Beat It wypadł świetnie. Pod koniec już zaczął trochę mulić, ale ogólnie set jak najbardziej pozytywny.
Jest tylko jeden negatywny aspekt - miejscami miałem wrażenie, że byłem na secie Tiesto. Jerome miał słaby kontakt z publiką, żeby nie powiedzieć żaden.
Ceremonia Otwarcia - za komentarz powinny wystarczyć trzy litery: WTF? Poświęciłem ten czas na odpoczynek i absolutnie tego nie żałuję. Najpierw przez 10 minut nic się nie działo. Potem rozmowy Armina, prezydenta i innych gości oraz tłumaczenia stały na niskim poziomie. Spuszczanie flag z boku oraz puszczanie reklamówek zawodników z różnych państw nijak się ma do zapowiedzi MSM. Miało być ciekawiej niż na igrzyskach w Atenach, żadnych przemów, wielkie show, a wyszło lipnie i nudno. Jednak gwizdy przy prezentacji Niemiec i Rosji niektórzy powinni zachować dla siebie. Wykonanie hymnu też wyszło bez ładu i składu - brakowało jednej sensownej zapowiedzi, przez co został wykonany dwa razy. Nie wiem po co były aż 4 zwrotki; patriotyzm patriotyzmem, ale bez przesady, to nie była uroczystość rangi państwowej. Jedyny pozytyw ceremonii to pokaz sztucznych ognii. Po 45 minutach odpoczynku na trawie ponownie skierowałem się pod scenę.
Armin van Buuren - dwa pierwsze kawałki poświęciłem na przedostanie się bliżej, początkowo był spory scisk. Standardowo Tuvan na początek, ale to było do przewidzenia. Potem było trochę średniawo, za sprawą Symfo i Betelgeuse. Jednak z każdym kawałkiem set coraz bardziej się rozkręcał. Od Let The Light Shine In zaczął się prawdziwy, dobry uplifting trance. Najlepsza część mixu była od Unforgivable (kiedyś nie lubiłem remixu Stoneface & Terminal, ale teraz cenię go najbardziej), przez… tutaj się na chwilę zatrzymam. Nie wiem, czy Armin czytał moje requesty na ADATP, gdzie na pierwszym miejscu wymieniłem Aurorę Nitrousa. Myślałem, że nie zagra tego kawałka, bo na żywo chyba nie grał go wcale. Kiedy jednak usłyszałem pierwsze bity z Aurory byłem w siódmym niebie Track jest genialny, i wszystko na to wskazuje, że zostanie moim numerem jeden tego roku. Potem szał był przy Healesville Sanctuary, breakdown wszystkimi pozamiatał. Ramsterdam dopełnił dzieła zniszczenia. Oczywiście potem nie było też źle, przez cały czas leciał dobry trance. Szczególne ożywienie przyszło podczas Communication, Monsun i Reborn (Nitrous Oxide Remix). Właściwie także dzięki kawałkom Krzysztofa set był tak dobry Wielka szkoda, że Nitrous nie pojawił się jako DJ na imprezie.
Przy Us pewnie większość z was była uradowana, gdy Armin pojawił się z flagą forum. Nie powiem, żeby i mnie to nie ruszyło Mógł jednak ją sobie zostawić, w końcu była przeznaczona dla niego.
Na koniec były 4 starsze kawałki, które dodały mi sił do zabawy i wyparły zmęczenie. Świetne Exhale, mój najlepszy kawałek 2006 roku czyli Divine oraz mocniejsze remixy van Doorna i Duranda. Na koniec zniesmaczył mnie puszczając komercyjny kawałek Guetty, ale biorąc pod uwagę to, co było wcześniej nie popsuło to mojej opinii na temat całego seta.
Jednym słowem - rewelacja \o/ Armin się postarał i odpuścił kilka ogranych produkcji jak np. Inside Of You, Find Yourself, Faces oraz In & Out Of Connection (zwykły remix In & Out Of Love wypadł IMO lepiej). No może powinien zagrać Aztec W każdym razie mnie zaskoczył, i doborem kawałków, i dobrą techniką. Liczyłem po cichu, że zapuści swój remix dla BT lub Jaren, ale wszystkiego mieć nie można.
INNE ASPEKTY IMPREZY:
In plus
+ szybkie wejście na imprezę
+ dobra duża scena z Globala
+ konsola umieszczona na odpowiedniej wysokości
+ dobre nagłośnienie z dala od sceny, wcześniej na każdej imprezie której byłem i tam huczało od bassów
+ dobrze rozplanowana strefa gastronomiczna, dużo miejsca i brak kolejek
+ pogoda - było pochmurno, ale nie padało
+ DJe nie zawiedli
+ relacja na Planecie, miło jest odsłuchać sety po imprezie
In minus
- złe rozplanowanie telebimów, ciekawsze wizualizacje były po bokach, a tam rzadko ktoś spoglądał. Przydałby się jeden duży telebim za DJem.
- nagłośnienie przy scenie, waliło bassami
- brak laserów
- żenująca ceremonia otwarcia
Po imprezie dłuuuugo czekaliśmy na autobusy, obskoczyliśmy McDonalda i pojechaliśmy do domu znajomej przekimać. Nocleg był dobrym rozwiązaniem bo okazało się, że w pociągu o 2:00 w kierunku Katowic był straszny tłok nawet na korytarzach. Spokojnie w niedzielne popołudnie wróciłem do domu.
22 sierpnia godzina 6.30 rano, Sylwia (moja mamusia), Lidka (jej siostra) i ja byłyśmy już gotowe do wyjazdu, Bydgoszcz – Poznań. Najpierw kierunek – Brzoza po Marcinka (naszego kumpla). Jechaliśmy we czwórkę samochodem i jak to zawsze u nas - było przemiło i zabawnie. Najśmieszniejsze było to, że zamiast trance’u (by przygotować Lidkę, bo ona nie zna się na tej muzyce) słuchaliśmy uwaga – Modern Talking
Podczas pierwszego postoju zadzwoniłam do Pawełka by przygotować go do naszego przyjazdu. Potem to już było śmiesznie, pisałam do niego sms-y ile kilometrów zostało nam do Poznania, co 10 minut ta liczba szybko się zmniejszała, gdyż Lidka zapierniczała samochodem.
No i w końcu o 10 dotarliśmy na miejsce z tym, że 20 minut wcześniej krążyliśmy szukając dworca PKP, bo tam byliśmy umówieni z Pawełkiem i Kubusiem.
Ech.. to nasze przywitanie, doczekałam się i banan na twarzy
Poszliśmy na śniadanko do "Maca". Jedyne co mogę zjeść z tej "restauracji" to frytki (chociaż jak je jadłam to czułam samą sól, ble) no i jeszcze kawa, która też mi nie smakowała. Mniejsza z tym.
Paweł, Kuba i ja poszliśmy z powrotem na dworzec po Madzię i jej siostrę oraz Krzysia. Szybko spotkałyśmy dziewczyny, bo kupowały akurat bilety. Krzysiu jeszcze był w drodze. Ale 5 minut później wyszłam po niego na peron. Ładnie się przywitaliśmy i poszliśmy do reszty ekipy.
Czas by odebrać Adasia (RoniS) z dworca PKS. Spotkaliśmy go po drodze jedzącego zapiekankę Postanowiliśmy jechać już na Maltę oczywiście na before party. Trafiliśmy do pubu "U kibiców na Malcie". Tam spotkaliśmy się z resztą - Martusią, Usagi czyli Sandrą (moją imienniczką) i Krzysiem (Maximus). Niedługo potem dołączyła moja trójka. Niestety Pawełek musiał nas opuścić, bo na 14 musiał iść do pracy…
Podczas before mieliśmy małą sesję zdjęciową, która była bardzo zabawna. Pamiętacie?
Czas leciał, więc postanowiliśmy iść na Polanę Harcerza. Kiedy już dotarliśmy na miejsce spotkaliśmy naszych moderatorów Davida i Justynę z flagą oraz kilka osób z naszego forum. A jak zobaczyłam naszą flagę to zrobiłam wielkie oczy – była piękna! Każdy oczywiście dał swój podpis i jeszcze zrobiliśmy sesję zdjęciową na pamiątkę.
Potem wszyscy poszliśmy na piwko i posiedzieliśmy na trawce
Około godziny 18 postanowiliśmy iść pod samą scenę. O tej porze grał jeszcze Matthew Dekay, ale jakoś z Martą stwierdziłyśmy, że nie podoba nam się jego set, nie nasze klimaty, nawet sobie zaczęłyśmy żartować (Martuś pamiętasz? ). Następnie grę rozpoczął Jerome Isma-Ae, który zagrał znacznie lepszego seta od Matta, ale nadal to nie było to czego bym chciała. Chociaż jak odwróciłam się i zobaczyłam "swoich" dobrze się bawiących stwierdziłam, że jest całkiem nieźle.
Nadeszła godzina 20…. Nie wiedziałam co za chwilę się wydarzy czy zemdleję czy się poryczę, po prostu czekałam na wejście Armina! No i nagle…. WOW! Mówiłam sobie, Boże ja nie wierzę, że go widzę na żywo! Miałam ciarki na całym ciele i czułam, że zaraz polecą mi łzy! Jakie to było cudowne uczucie…
Kiedy rozpoczął swojego seta Tuvan (Intro Mix) myślałam, że się rozpłynę. Szyszka w pewnym momencie nie wiedziała jak się nazywa
W pewnej chwili się odwróciłam i zobaczyłam Pawełka przeciskającego się przez tłum! Mój okrzyk radości był tak głośny, że wszyscy nagle wzrokiem na mnie
Wracając do Armina miałam ochotę szaleć, ale nie mogłam, bo wszyscy praktycznie byliśmy ściśnięci i jedyne co mogłam zrobić to unieść ręce do góry, a szkoda, bo mnie już nosiło do szaleństwa Simon Patterson – Us – ten kawałek do końca mojego życia będzie przywoływać wspomnienia, bo podczas tego utworu Armin pokazał się z naszą flagą!!! Znowu łzy leciały mi po policzkach, ciarki na ciele i jeszcze gratis krew z wargi mi leciała (a to akurat pewna pani z aparatem w rękach zrobiła mi ała, w ogóle dużo ludzi zachowało się bez kultury, ale cóż, bywa ).
Na koniec przed bisem było dla mnie wiadome, że Armin zagra In And Out Of Love w czyimś remixie, tym razem Ryśka Duranda A na sam koniec kawałek, który jest dla mnie tak komercyjny, że po prostu go nie lubię David Guetta feat. Kelly Rowland – When Loves Takes Over (Electro Original Mix) ale wybaczam, hehe.
Ogólnie to set zrobił na mnie wrażenie, mimo, że (jak to powiedział do mnie Paweł) Armin zagrał komercyjnie to i tak byłam bardzo szczęśliwa, chociaż zawiodłam się, że nie było mojego ukochanego kawałka Neptune Project – Aztec. Ale mimo wszystko składam ukłon w stronę "kabanoska"
No i nadszedł koniec… to znaczy, forumowicze pożegnali się ze sobą, jedni wracali do domku, drudzy szli na after czy to do Habany czy na Malte. Zrobiło mi się smutno kiedy Martusia oznajmiła, że wraca do domu (z pewnej przyczyny), a przecież miałyśmy razem poszaleć! A tu nici… Pożegnałyśmy się ze sobą i kierunek Malta. Haha, jedna dziewczyna i trzech facetów (bo ta moja ekipa z Bydgoszczy bawiła się ze sobą, a ja z ekipą z forum dałam czadu).
Pawełek, Krzysiu, Czarek (scythe1123) i ja poszliśmy po piwka i usiedliśmy sobie na trawce. Były śmiechy i wygłupy. Potem wybrałam się z Krzysiem na spacer gdzie spotkałam "swoich" – szli do samochodu, bo byli już zmęczeni (to była godzina koło 2). Po miłym spacerku było niemiło, a raczej śmiesznie – drugi raz musieliśmy z Krzyśkiem płacić za after… no tak, bo spacerowaliśmy poza Maltą.
Wróciliśmy do Pawła i Czarka no i Szyszka wkroczyła do akcji, tzn. tak jak obiecała – zrobiła Szyszunie (Pawełku to było z dedykacją dla Ciebie, masz to nagrane). Później mieliśmy ochotę z Krzyśkiem potańczyć, więc poszliśmy do jednego z namiotów gdzie grali DJe. Tam spotkaliśmy Sylwię z Magdą i ich ekipę. Poszaleliśmy razem i powrót do chłopaków.
Ech, działo się sporo, a śmiechów nie było końca. Atmosfera była niesamowita. Jeszcze poszliśmy we czwórkę potańczyć i tak ten czas zleciał
Piąta rano…. Niestety czas się zbierać. Razem z Pawłem i Krzyśkiem (bo Czarek niestety musiał nas wcześniej opuścić) poszliśmy szukać samochodu, gdzie spali: moja mama, Lidka i Marcin. Kiedy już ich znaleźliśmy, pożegnaliśmy się z Pawełkiem (ale było mi smutno… ) i odwieźliśmy Krzysia na dworzec i sama osobiście odprowadziłam go do samego pociągu. Pożegnaliśmy się ze sobą (ciężko było mi się rozstawać, ech ) i czekałam na peronie aż pociąg odjedzie... i odjechał o 5.47...
Wróciłam smutna do samochodu i zasnęłam.
O 7 rano powrót tym razem Poznań – Bydgoszcz. Byłam w domu o 12, bo mieliśmy jeszcze postój – śniadanko (w formie obiadu) a w Brzozie u Marcinka jeszcze kawkę piliśmy i ustalaliśmy kiedy jedziemy na kolejny event (najbliższy w listopadzie)
Tak więc podsumowując krótko – to była najpiękniejsza doba w moim życiu Nigdy nie zapomnę tego dnia ani nocy
I jeszcze na koniec – dziękuję wszystkim forumowiczom, z którymi mogłam osobiście się poznać, jesteście świetnymi ludźmi
DZIĘKUJĘ
I bardzo tęsknię
_________________ Trance music is a part of my soul
Maximus - Trance Rotation
When I close my eyes
I feel you by my side
And I know you're safe wherever you are...
Ostatnio zmieniony przez Szyszunia 2009-08-25, 00:26, w całości zmieniany 4 razy
Do Poznania przyjechałam o 7 rano, wujek chciał pozwiedzać Poznań, dlatego nie mogłam przed imprezą spotkać się z umówionymi osobami, więc jeszcze raz przepraszam. Dołączyłam do ekipy w pubie, szukałam wzrokiem i rozpoznałam Szyszunię i ArminOnly, ogółem było wesoło i sympatycznie. Później weszliśmy na teren imprezy przy house'owych dźwiękach. Fajnie, że DJ wtedy zagrał Touch Me Cassandry Fox.
Organizacja: MSM się postarało o ochronę, łazienki, oprawa, nagłośnienie. Wujek tylko skarżył się na to, że nie było wody na umycie rąk.
Mam zastrzeżenia to wizualizacji po bokach, gdzie rzadko kto patrzył (jak nie nikt). Minusem było też zachowanie ludzi podczas ceremonii otwarcia. Dobrze Rafcio to określił, było żenująco. MSM ma nauczkę, żeby nie organizować czegoś podobnego. Ludzi interesuje Armin, a nie wioślarstwo. Gdyby było to EURO czy mistrzostwa świata w piłce nożnej to pewnie byłoby więcej zainteresowanych sportem. Moim zdaniem ludzie zrobili przysłowiową "wiochę" wygwizdując poszczególne kraje, Arminowi powinno być przykro za Niemcy. Ale zachował się naprawdę super. Uczciwie.
Pominę jeszcze kilku pijanych typków (już na koniec się pogodziłam, że niektórzy nie umieją normalnie się bawić bez alkoholu i powiedziałam do ostatniego, że jak zamierza się dobrze bawić to ok, może zostać. I zachowywał się już normalnie, całkiem kulturalnie). Ale to chyba już nie wina MSM.
Sety: Dekay nie zachwycił mnie tak bardzo, aczkolwiek z dwa utwory były w moim guście nawet nawet. Spodobał mi się set Jerome'a, zagrał dobre kawałki i przede wszystkim dobry bootleg Beat It Michaela Jacksona. Podczas jego seta bawiłam się z Rafciem, Kitty i znajomym Wojtkiem. Ogólnie - set na plus. Niestety po secie zrobił się tłok, zostałam popchnięta przed barierki.
Po ceremonii otwarcia zaczął się set Armina. Nie spodziewałam się, że zagra TAKIE utwory! Z początku intro - Tuvan. Na żywo brzmi lepiej. Potem Opus Spectrum, Symfo... Nie lubię zbytnio tego hymnu. Ale podczas On A Metropolis Day (szkoda, że nie było Daniel Kandi Remix) wydzierałam się na całe gardło śpiewając z Szyszunią. Kolejny vocal trance idealny do śpiewania to mashup Armina Stardust At All.
Darren Tate vs. Jono Grant – Let The Light Shine In (Filo & Peri 2009 Edit) - pięknie że to zagrał. Liczyłam na ten kawałek. A potem jeden z remixów roku Ferry'ego - Invisible Touch Bobiny. Przy F.A.V. Rain się naskakałam i powydzierałam "Rain, in the rain...".
Potem Unforgivable - się śpiewało, się śpiewało...
Kolejnym hitem imprezy była Aurora, również zrequestowana przeze mnie i Rafcia.
Utwór po utworze - Healesville Sanctuary (Roger Shah Mix), Ramsterdam. Fajnie, że dołączył do nas Paweł, impreza była jeszcze lepsza.
KOMUNIKACJA przy takim nagłośnieniu... Mega! Naskakałam się jeszcze lepiej (albo gorzej dla mojej nogi). Nie oszczędzałam siebie, ponieważ Armin zagrał kolejny niespodziewany utwór - Sunset Boulevard. Czytał nam w myślach? Jeżeli ma taki dobry kontakt z publicznością, że zagląda im w umysły, to niech robi ASOTY co czwartek na żywo (wiem, wiem że nie może, ale to taka metafora).
Monsun - kolejny wybuch emocji i jeszcze więcej tańczenia, klaskania i skakania.
Przejdę do niezapomnianej chwili dla mnie i całego forum - Us Simona Pattersona i flaga forum podczas breakdownu. Przyznam się, że się popłakałam (głównie przez piękny breakdown, a flaga Polski tylko dodała monsun emocji).
Kolejna niespodzianki - Exhale i Divine. Zrequestowałam te utwory na e-mailu, lecz nie sądziłam, że to przeczyta! Przy Exhale szalałam jak głupia, przy Divine ryczałam jak głupia. Marzyłam, żeby te utwory usłyszeć na żywo, przy dobrym nagłośnieniu na evencie. Dobrze, że nie zagrał Burned With Desire, bo nie miałam chusteczek.
Armin zagrał In & Out Of Love w znanym wszystkim remixie, lecz troszkę podrasowanym, przy czym brzmiał świeżej. Poniosło mnie zupełnie i śpiewałam z Szyszunią oraz pewną ekipą z tyłu. Niby nie lubię tego utwory, a znałam cały na pamięć... Przyznaję się.
Encore... Nie lubię tego hiciora Guetty. Lecz pewna cząstka mnie wydzierała się do refrenu (sic!), haha.
Pochwały dla Armina (nie sądziłam, że kiedykolwiek to napiszę)! Zachował się godnie i jeszcze przedłużał specjalnie dla nas seta, chociaż źle się poczuł. Nie dziwię mu się, że nie zszedł do fanów, i tak tyle wytrzymał. Również podczas ceremonii otwarcia zachował się godnie. Zagrał takiego seta i było widać, że nadal kocha swoich polskich fanów. Muszę powiedzieć, że takiego czegoś nie wyprawiał nawet na Ibizie (chodzi mi też bardziej o technikę seta). Popadłam w trans.
Wujek kazał wspomnieć, że baaardzo mu się spodobał miły gest dla forum, zachowanie podczas ceremonii i seta, oraz całość. "Zachował się bardzo w porządku".
Po imprezie dostałam ogromnego bólu w nodze, mimo zaleceń lekarza naskakałam się aż miło za wszystkie czasy. Ale warto było, naprawdę warto. Żeby bólu nie było dosyć, przez te śpiewanie przyśpieszyłam rośnięcie zęba mądrości, popuchły mi dziąsła i język razem z migdałkiem. Bałam się z początku, że zachorowałam i już nigdy nie pojadę na żaden koncert. Na szczęście... Widzicie, zmądrzałam przy Was.
Podziękowania dla wszystkich, którzy przybyli, dla każdego z osobna. Rafciowi, Kitty, Marcie, Szyszuni, Armin Only, Pawłowi, Davidowi, Justine, Kiarze, Elles, maximusowi... Co tu wyliczać, dziękuję wszystkim. Świetne się z Wami bawiłam. Miło było poznać, balowanie przy asotach na czacie to tylko mała cząstka tego, jak bawiliśmy się na żywo. Powiem, że jest jeszcze lepiej z Wami się bawić na evencie niż na forum. Ten klimat, muzyka... Nie spodziewałam się (po raz n-ty), że taka zgorzkniała osoba jak ja potrafi się bawić. Muszę to napisać: lepiej bawić się było ze znajomymi, fajnymi osobami, niż na Sunrise wśród obcych.
A oto zdjęcia (mam ich mało, ponieważ wujkowi rozładował się telefon) [pozwalam kopiować]:
[ Dodano: 2009-08-24, 19:02 ]
Zdjęcie naszej flagi z FTB:
Dziekuje Polska! taka wiadomość pojawiła się na twitterze tuż po występie Armina van Buurena na imprezie o nazwie "Dzień w Parku". Oczywiście polscy fani nie pozostali mu dłużni co było niewątpliwie widać po komentarzach oceniających występ Armina. Otóż podsumowali go takimi słowami jak:
Genialny set
Armin pozamiatał
Armin nas zmiażdżył
W dniu 22 sierpnia na Polanie Harcerzy, która jest częścią poznańskiej Malty odbył się jedyny koncert Armina van Buurena w tym roku w naszym kraju. Wystąpił on na evencie o nazwie "Dzien w Parku", którego pierwowzorem jest holenderski "A DAY AT THE PARK". Nigdy jednak nie byłem na holenderskiej edycji tego show, dlatego nie będę tutaj snuł żadnych porównań. Kwestie organizacyjne poruszę jednak w końcowej części relacji.
Mamy poniedziałek (24 sierpnia 2009 roku), pomimo tego, że do końca dnia pozostało jeszcze kilka godzin już teraz z całą odpowiedzialności mogę stwierdzić, że będzie to jeden z najlepszych moich poniedziałków w tym roku, a to za sprawą pięknych wspomnień jakie mi pozostały po sobotniej imprezie. Przenieśmy się jednak 2 dni wstecz, kiedy to dla wielu z nas był bardzo wyjątkowy weekend.
Na miejscu imprezy pojawiłem się z Justin (Justyną) oraz z Ellesxy (Monika) o godzinie 14:30. Po dokładnym przeszukaniu przez ochronę udaliśmy się pod scenę, gdzie bawiło się dosłownie kilka osób. Pisząc szczerze spodziewałem się, że o tej porze będzie trochę więcej ludzi tym bardziej, że bramki były otwarte już od 2 godzin. Mimo tego faktu byłem już trochę podekscytowany, a to za sprawą pierwszego meetingu FORUM.ARMINVANBUUREN.ORG. Do tego czasu na scenie pojawiło się trzech DJ'i:
Charlie, Andrew Sommers i Maxx.
Wreszcie stało się, po ponad rocznym istnieniu naszego forum nastała długo oczekiwana chwila, a dokładniej o godzinie 15:30 na Polanie Harcerzy zaczęła tworzyć się mała grupka z dobrze znanymi nam plakietkami ID. Tak, to był czas meetingu, długo nie zastanawiając się, szybko udałem wraz z Justine i Elles na miejsce spotkania. Po szybkim przywitaniu zrobiliśmy sobie wszyscy razem kilka zdjęć z flagą, po czym każdy z osobna ją podpisał i udaliśmy się do strefy gastronomicznej na mały posiłek.
Wiele godzin spędzaliśmy na czacie podczas ASOT'A, na omawianiu tego spotkania i muszę powiedzieć, że w rzeczywistości meeting przerósł moje najśmielsze oczekiwania. To wszystko Wasza zasługa, jesteście super! Za przybycie chciałbym również podziękować ekipie z GlobalTrance.pl z którą zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie.
W celu zajęcia dobrych miejsc przed występem Armina już o 17:30 zjawiliśmy się pod sceną, na której Mathew Deekay zapodawał housowe bity. Jednak house to nie moja bajka, dlatego też nie będę się wypowiadał na temat jego setu, chciałbym tylko podziękować Mathew'owi za dobry kontakt z publicznością. Po jego występie na scenie pojawił się Jerome Isma-Ae, który rozpoczął dobrze znanym nam intro "Smile When You Kill Me", lecz muszę z przykrością powiedzieć, że większość kawałków zagranych przez niego nie przypadła mi do gustu. Kolejnym minusem jego występu był kompletny brak kontaktu z publicznością. Będąc już w tej części relacji chciałbym pogratulować agencji MSM Events za wspaniały pomysł połączenia imprezy klubowej ze sportową. Działanie to na pewno przybliży dużej części tematykę sportu, a w tym przypadku wioślarstwo.
Nadeszła długo wyczekiwana przez wszystkich godzina 20:00, a z nią moment oficjalnego otwarcia Mistrzostw Świata we Wioślarstwie, które to miał poprowadzić Armin van Buuren, co później okazało się małym błędem organizacyjnym, ponieważ cała uwaga wszystkich zebranych na imprezie skupiona była na osobie van Buurena, a nie na oficjelach. Oczywiście nie winie tutaj w całości organizatora, ale również po części klubowiczów, którzy mogli sobie darować ciągłe wykrzykiwanie
Armin, Armin
podczas uroczystych przemówień. Bardzo nie podobało mi się również zachowanie imprezowiczów wobec prezentacji drużyny Niemiec i Rosji. Sport i muzyka powinna łączyć ludzi, a nie ich dzielić. Po uczczeniu śp. Macieja Frankiewicza pięknymi lampionami unoszącymi się nad głowami zgromadzonego tłumu i odśpiewaniu Hymnu Polski nadszedł czas na występ gwiazdy wieczoru na który czekaliśmy z dużą niecierpliwością. Tuż przed występem DJ zawiesiliśmy naszą flagę na barierkach co później okazało się wspaniałym pomysłem.
Standardowo Armin zaczął kawałkiem Gaia – Tuvan (Intro Mix), który mimo tego, że został już przeze mnie odsłuchany po raz kilkunasty, na żywo brzmi naprawdę super, jakby się go pierwszy raz słuchało, z resztą po reakcji ludzi widać było, że ten utwór jest świetny, kawał dobrego trance'u. Następnie usłyszeliśmy m.in takie kawałki jak: Rank 1 – Symfo, Andy Moor vs Lange – Stadium Four,, Nitrous Oxide – Aurora, który tak sądzę że był ukłonem w stronę polskiej publiczności. Kolejno z głośników popłynął chyba jeden z najpopularniejszych obok Burned with desire utwór Armina, czyli Communication. Około 22:40 podczas utworu Alex M.O.R.P.H. feat. Ana Criado – Sunset Boulevard na scenie pojawił się starszy mężczyzna, który jak sądzę był takim osobistym pomocnikiem van Buurena, wtedy to wydarzyło się coś o czym nawet nie marzyłem, otóż osoba ta spytała się jednego z ochroniarzy czy może wziąć naszą flagę. W tym momencie nawet nie wiem co mam napisać, bo uczucia były tak duże, że całkowicie zapomniałem o otaczającym mnie świecie. Po około 25 minutach podczas utworu Simon Patterson – Us, Armin w pięknym geście pokazał całej zgromadzonej publiczności naszą flagę, co wywołało sądzę, że u każdego użytkownika naszego forum naprawdę wspaniałe odczucia. Po chwili flaga wróciła do nas wraz z podpisem, pomimo tego, że chcieliśmy mu ją dać (niestety się nie udało).
Przy tej okazji chciałbym podziękować nie tylko osobom, które złożyły się na flagę, ale również wszystkim użytkownikom naszego forum. To właśnie dzięki Wam powstała tak wspaniała społeczność jaką są userzy forum.arminvanbuuren.org. Pojawienie się flagi na tym evencie, oraz sposób w jaki została przedstawiona przez van Buurena - to nasz wspólny sukces.
Po utworze In & Out Of Love (Richard Durand Remix), Armin zakończył swój występ, lecz nie w jego stylu było by gdyby nie zagrał bisu. Na to okazję zaprezentował utwór David Guetta feat. Kelly Rowland – When Loves Takes Over (Electro Original Mix). Ogólnie set uznaje za wspaniały i nie jest to tylko moje zdanie, ale co najmniej 90 % osób bawiących się na "Dniu w Parku."
Czas przejść do oceny organizacji całego show. Duża ilość toi toi, fajnie rozbudowana strefa gastronomiczna oraz piękne miejsce to niewątpliwe zalety całej imprezy. Kolejny wielki plus dla MSM Events za stronę techniczną, scena jak i nagłośnienie na bardzo wysokim poziomie pomimo niskich cen wejściówek. Line-up hmmm, byłem tylko na secie Matthew Dekay'a i Jerome Isma-Ae, moim zdaniem tych dwoje artystów nie ucelowało zbytnio w preferencje polskich fanów, którzy wolą jednak tranceowe brzmienia. Co do samego otwarcia błędem było osadzenie Armina w roli konferansjera, który jak sądzę był trochę zakłopotany i odwracał uwagę klubowiczów od samego otwarcia Mistrzostw Świata w Wioślarstwie. Ponadto samo otwarcie było trochę chaotyczne, problem z hymnem i niestosowane zachowanie klubowiczów wobec reprezentacji niektórych państw należały do minusów samej imprezy.
Wielkim minusem był również zakaz robienia zdjęć van Buurenowi pomimo posiadania akredytacji prasowych. To wszystko co dzisiaj dla Was przygotowałem i jeszcze raz chciałbym podziękować wszystkim za meeting oraz za całą akcje z flagą. Wszyscy jesteście super! Do zobaczenia wkrótce!
Serdeczne podziękowania dla Seeker'a za to dzieło;)
Co do mnie to prawie same pozytywy z imprezy, przyjechaliśmy z ekipą dopiero po 21h, a więc Armin już zdążył się rozkręcić na dobre, zapłaciliśmy za bilety 55zł, ale i tak dałbym każdą cenę za Niego..xD Impreza jak najbardziej udana, znakomite efekty sceniczne,
nagłośnienie również na plus, chociaż przydałoby się jeszcze podkręcić dB..
Co dużo pisać Nasz Król zagrał koncertowo, znakomity Set i pokłony w jego stronę za to co robił za tą konsoletą.. Za tak znakomity przekaz, oddanie emocji i ducha trancu;)
Wspaniali ludzie, na kogo bym nie spojrzał każdy walił pozytywną energią dzięki klimatowi jaki stworzył Armin..;) Nie wiem co pisać, z negatywów organizacyjnych tak na siłę trochę,
kosmiczne ceny tych napojów, zapiekanek. Podobno After party nie za ciekawie wyszło, ale ja pojechałem na koncert Amina i się nie zawiodłem.. Czekałem na niego przed sceną po koncercie ale się nie pokazał , dzisiaj zostałem poinformowany że podobno wyszedł inna stroną do autografów i zdjęć..
Kto nie był niech żałuje, to była najlepsza impreza mojego trance-go życia xD
Ostatnio zmieniony przez Arise 2009-08-24, 22:35, w całości zmieniany 1 raz
Niestety nie udało mi się dotrzeć na spotkanie o umówionej godzinie z przyczyn niezależnych.
Jednak udało mi się spotkać kilka osób z forum podczas imprezy i zamienić kilka zdań. Pozdrawiam !
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach