Wysłany: 2010-02-24, 17:41 Armin van Buuren A State Of Trance 2007 - moja recenzja
Czyli back in time po raz trzeci
Na określenie kompilacji A State Of Trance 2007 wyjątkową i niepowtarzalną wpłynęło 28 dokładnie wyselekcjonowanych utworów. Najlepsi przedstawiciele [holenderskiej,niemieckiej,amerykańskiej etc] sceny klubowej zostali zawarci w ponad dwóch godzinach trance'u o rozmaitym obliczu.O ile pierwsza odsłona jest przedstawicielem progresywnego charakteru to drugą przepełniają po brzegi uplifting'owe numery.Zdecydowana większość zachwyca natomiast kilka przeciętnych nie wpływa negatywnie na kompilację a wtapia się w nią tworząc przyjemną całość.
Wybrane spośród wielu najznakomitszych 2007 refleksyjne produkcje usytuowane na inauguracyjnej odsłonie On The Beach to druga-zaraz po olejku do opalania-rzecz,która powinna znaleźć się w każdej plażowej torbie.Nastrojowe,odrobinę melancholijne brzmienia zabierają słuchacza w podróż pełną nie tylko wrażeń ale i chwil wytchnienia.Szum fal,gorący piasek pod stopami i ta kompilacja w uszach to najlepsza z możliwych opcji na udane,leniwe,letnie popołudnie.
On The Beach to ponad 70 minut nieprzerwanie trwającej utopii niesionej przez spokojne dźwięki.To bogactwo utworów, od których bije ciepło i moc pozytywnych impresji.Na wyróżnienie zasługuje praca szkockiego Dj'a Chris'a Lake'a i Australijki Emmy Hewitt pod tytułem Carry Me Away.Uroczy wokal w delikatnej muzycznej scenerii ma w sobie wszystko co pozwoli się zrelaksować.Do niebanalnych,urzekających wykonaniem,na długo zapadających w pamięć można też zaliczyć następne dwie produkcje.Together We Rise autorstwa Sultan & Ned świetnie sprawdza się w roli złotego środka na stres i zmęczenie.Wyważona,miła dla ucha melodia będąca tłem dla bliskich memu sercu dźwięków gitary jest esencją spokoju i harmonii.Następnie Who Will Find Me, kompozycja wspierana stonowaną basową linią przecinaną strunami gitary akustycznej stanowi piękną oprawę dla wzruszającej interpretacji Adriny Thorpe. Spodobał mi się też refleksyjny klimat stworzony w Reasons to Forgive oraz nieco egzotyczna Kalopsia-oba utwory są rewelacyjne w prezentowanych na kompilacji oryginałach jak i razem w mash up'ie van Buuren'a. "Plażowe" klimaty komponują się też ładnie z czystą barwą głosu Jennifer Rene w Wouldn't Change A Thing ... jest też Roger Shah,który nie mógł nie znaleźć się na tej odsłonie.In & Out to utwór,w którym pady idą w parze z delikatnym bassline'm wzbogaconym akordami na pianinie i męskim wokalem.Zbliżając się ku końcowi mamy jeszcze godną uwagi propozycję od niemieckiego duetu Kyau & Albert. Subtelny charakter Always A Fool wpasowuje się idealnie w zachód słońca...
Wraz z końcem pierwszej odsłony następuje wieczór i nagła zmiana klimatu.O ile we wcześniejszych kompilacjach Armin starał się przygotować na nią słuchacza wybierając spokojny prolog stopniowo przechodzący w coraz mocniejsze brzmienia to tu zaczyna od razu serwując z rzędu dwie nietuzinkowe autorskie produkcje.Poruszający chór w Miserere świetnie sprawdził się w roli intra a z Rush Hour emanuje moc zapewniająca najbardziej intensywne doznania zmysłowe.Łączy potężny bassline z hipnotyzującą melodią a obecny mroczny breakdown sprawia,że można zupełnie zatracić się w świecie trance'u.Gorąca,zapierająca dech w piersiach atmosfera niczym na Armin Only w Rotterdamie,które artysta rozpoczął dokładnie tym samym akcentem.
Wybranym przez Armina numerom daleko do monotonii,są żywiołowe,rozprzestrzeniają się we wszystkich możliwych kierunkach zahaczając o wiele płaszczyzn. Dają wrażenie niezapomnianej wycieczki,gdzie przewodnikiem jest twórczość najwyższej jakości.
Jej najlepszymi przedstawicielami są tu: Albert Vorne - Formentera What (Gareth Emery remix),Rex Mundi - Perspective,Markus Schulz vs. Chakra - I Am i Mike Foyle – Firefly.Impulsywne,nierzadko ciężkie dźwięki świetnie odzwierciedlają klimat panujący nocą w klubach.Nie brakuje też mocnych,upliftowych wrażeń jakich dostarcza wielbiony przeze mnie duet z Egiptu Aly & Fila.Imponująca jest także konkluzja w postaci Sean'a Tyas'a,który każdym swoim kawałkiem wprowadza powiew świeżości na rynek muzyki trance.One More Night Out cechuje elektryczne brzmienie zyskujące na intensywności za sprawą syntezatorów,do tego jeszcze szerokorozbudowany,cudowny breakdown,który rozkłada na łopatki każdego fana tego gatunku.
Całość po raz kolejny potwierdza,że Armin oferuje słuchaczom materiał z najwyższej półki.Taki,po który sięga się pomimo upływu czasu nie tylko ze względu na nieprzemijającą jakość utworów ale też ze względu na wkład emocjonalny każdego z artystów nadający mu interesującą osobowość...
_________________
1.Andy Blueman - Time to Rest (Live Guitar by Eller van Buuren)
2.Paul Webster – Time (Sean Tyas Dub Mix)
3.RAM – RAMsterdam (Jorn van Deynhoven Remix)
Ostatnio zmieniony przez Dominika 2010-02-24, 17:52, w całości zmieniany 1 raz
Na okładkę to ja akurat nic nie poradzę
Jest zresztą taka złota myśl: nieważne opakowanie tylko to co w środku
_________________
1.Andy Blueman - Time to Rest (Live Guitar by Eller van Buuren)
2.Paul Webster – Time (Sean Tyas Dub Mix)
3.RAM – RAMsterdam (Jorn van Deynhoven Remix)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach